
Niezapomniany, niezwykły, niezastąpiony. Wiele osób mówi o Nim pięknie, ale tym razem Prof. Marzena Dębska postanowiła dać głos samemu Profesorowi.
Oto fragment wypowiedzi Profesora z książki „Bez Znieczulenia. Jak Powstaje Człowiek”, napisaliśmy wspólnie z Magdaleną Rigamonti. To nie wymaga komentarza...
"Jak się ma trzydzieści pięć lat i uda się trudna operacja, to jest się z siebie dumnym, radość człowieka rozpiera.
Dwadzieścia lat później fakt, że się to samo udaje, staje się standardem, rutyną prawie, więc i radość znika i duma. I wtedy pojawia się strach, że operacja może się nie powieść.
Pamiętam swoje pierwsze wejście do sali porodowej, pierwsze urodzone dzieci. To była taka radość, taka frajda, wielka przyjemność. Potem ta frajda zamieniła się w codzienność.
Chociaż, jak wnuczkę moją urodziłem, jak ją przytuliłem do siebie, ona się tak wtuliła we mnie, poczułem te wspaniałe emocje z początków mojej pracy.
Myśli pan, że ten strach odbiera panu profesjonalizm?
R.D.: Myślę, że jest wręcz przeciwnie. Ten strach jest wynikiem profesjonalizmu. Przeżyłem już tyle różnego rodzaju powikłań, problemów, że wiem, ile złych rzeczy może się wydarzyć. Dzisiaj rano przywieźli dziewczynę z dzidziusiem w środku, z wodogłowiem. I teraz moje myśli i działania prowadzą do tego, żeby oni obydwoje żyli. I wiem, że będę się cieszył, jak mi ten dzieciak nie umrze podczas zabiegu, wytrzyma to wszystko.
Cholera jasna, jednak przeżywam. Pewnie nie tak jak kiedyś, ale przeżywam tę robotę, tych ludzi... Może inaczej niż kiedyś. Cóż, starzeję się. Ten zawód uczy wielkiej pokory...”